Historia komiksów w Polsce
Z Biblioteki Ossus, polskiej encyklopedii ''Gwiezdnych wojen''.
Historia komiksów Gwiezdnych wojen po polsku rozpoczęła się w roku 1997 i z przerwami, trwa do dzisiaj. W przeciwieństwie do książek, których wydawaniem w Polsce od początku zajmował się Amber, losy polskich wersji komiksów przebiegały znacznie burzliwiej, obejmując łącznie aż czterech wydawców, w tym jednego dwukrotnie.
Spis treści |
Historia
TM-Semic (1997)
Wydawnictwo Amber od roku 1994 zajmowało się publikacją książek ze świata Gwiezdnych wojen, jednak żadne wydawnictwo nie decydowało się na uczynienie tego samego z komiksami, które w USA zyskiwały coraz większe zainteresowanie, szczególnie po premierze serii Mroczne Imperium na początku lat 90. Należy pamiętać, że popyt na opowieści obrazkowe nie był w ówczesnej Polsce szczególnie duży. W 1997 na ekrany kin weszła jednak odrestaurowana Saga, która odświeżyła sentymenty starszych fanów i wychowała nowych. W końcu faktyczny lider polskiego rynku komiksowego, TM-Semic, zdecydował się podjąć ryzyko i wydać nad Wisłą serię, która odniosła tak wielki sukces za oceanem.
Pierwszy numer wydano w sztywnej oprawie i na dobrej jakości papierze. Chociaż pierwsze reakcje czytelników były pozytywne, kolejne zeszyty - wydane już na gorszym papierze i w miękkiej okładce - wzbudziły już znacznie mniejsze zainteresowanie[źródło?]. Nie wiadomo, na ile była to wina wydawcy, a na ile niewielkiej liczby nabywców. Faktem jest, że po wydaniu łącznie sześciu numerów (skupiających razem 12 zeszytów, składających się na Mroczne Imperium i Mroczne Imperium II) TM-Semic raz na zawsze opuścił uniwersum Gwiezdnej Sagi.
Wielu fanów, zwłaszcza młodszych, postrzega tego wydawcę bardzo negatywnie, obok pojawiających się krótko po zamknięciu serii zarzutów natury tłumaczeniowej (należy zauważyć, że o ile tłumaczenie autorstwa Katarzyny Rusteckiej dziś wzbudza ze strony czytelników co najwyżej uśmiech politowania, wtedy zasady przekładu terminów gwiezdnowojennych nie były jeszcze tak ściśle ustalone) wypomina się mu słabą korektę, niską jakość wydania ostatnich pięciu zeszytów i nieopublikowanie finału Trylogii Mrocznego Imperium pt. Empire's End, który w USA ukazał się również w 1997. Niemniej jednak znajdują się też i tacy, którzy mają pewien sentyment do - bądź co bądź - pierwszych komiksów GW, jakie ukazały się w Polsce. Egzemplarze tych komiksów można czasem znaleźć na aukcjach internetowych.
Egmont (1999-2002)
Renesans Sagi, zapoczątkowany przez wersję specjalną, miał trwać co najmniej kilka lat. W 1999 wszyscy fani na świecie żyli już tylko zbliżająca się premierą Mrocznego widma. Wielu wydawców komiksów w Europie poczuło, że nadszedł czas, by spróbować przybliżyć czytelnikom w swoich krajach twórczość autorów spoza oceanu, gdzie święcili oni triumfy. Wśród nich było Wydawnictwo Egmont.
Postanowiło ono podejść do sprawy nieco inaczej niż jego poprzednik. Wykorzystało ono więc pomysł niemieckiego Dino-Panini i zdecydowało się otworzyć magazyn przeznaczony tylko i wyłącznie dla fanów. Pierwsze numery periodyku Gwiezdne wojny Komiks zawierały nawet te same główne historie, co ich niemieckie odpowiedniki. O ile jednak na zachodzie pomysł ten wypalił (seria nazwana po prostu Star Wars wydawana jest w Niemczech nieprzerwanie od 1999 do dzisiaj), to w Polsce GWK utrzymało się na rynku jedynie przez niecały rok. Po jedenastu numerach (plus jednym specjalnym, zawierającym komiksową adaptację Mrocznego widma) Egmont oficjalnie zakończył wydawanie periodyku.
Upadek pisma wywołał wśród fanów, nawet tych, którzy wysuwali wobec niego liczne zastrzeżenia, duży zawód. Zaczęto zastanawiać się nad przyczynami takiego stanu rzeczy: oskarżano redakcję o nieumiejętny dobór historii, dzielenie ich na wiele numerów (co utrudniało start znajomości z pismem od numeru późniejszego niż pierwszy), niemożność zakupu archiwalnych zeszytów czy w końcu przecenienie zainteresowania Mrocznym widmem, szczególnie w obliczu negatywnych recenzji, jakie zbierał Epizod I. A jednak niemiecki magazyn niemal niczym nie różnił się (strukturalnie) od swojego polskiego odpowiednika - mimo to zyskał sobie grono wiernych czytelników. Tu należy pamiętać o ponad dwukrotnie większej liczbie potencjalnych nabywców i różnicy w dochodach przeciętnego obywatela.
Egmont nie miał jednak zamiaru rozstawać się z Gwiezdną Sagą, przerzucił się jedynie na wydania zbiorcze. W ten sposób ukazały się na rynku polskie wersje takich historii jak: Opowieści Jedi: Złoty Wiek Sith (w dwóch częściach), Opowieści Jedi: Upadek Imperium Sith, Karmazynowe Imperium, Karmazynowe Imperium II: Rada we krwi czy Cienie Imperium. Wydawnictwo spróbowało również swoich sił w przemyśle albumowym i książkowym, jednak nie odniósł na tym polu zbyt wielkich sukcesów: seria Uczeń Jedi zawiodła oczekiwania Egmontu, w wyniku czego jej ósmy tom, chociaż przetłumaczony, nie dostał się już do sprzedaży. Również komiksy sprzedawały się poniżej założeń, co dobitnie uświadomiło wszystkich, że szał związany z pierwszym filmem Nowej Trylogii minął równie szybko, jak się pojawił. Liczono jednak, że uda się przetrwać trudny okres pozostały do premiery Atak klonów. Egmont wypuścił na rynek wiele przedmiotów związanych z drugim epizodem Sagi. Pojawiła się również jej adaptacja, która wywołała wśród fanów niemałą konsternację na skutek niezwykle niskiej jakości papieru. Krótko potem oficjalnie ogłoszono, że niska sprzedaż zmusza Egmont do rezygnacji z gwiezdnowojennej licencji, którą utrzymywał przez trzy lata.
Reakcją fanów było głównie rozczarowanie - nie spodziewano się, że wydawca, do którego zdążono już przywyknąć, tak po prostu porzuci uniwersum Sagi. Poziom przekładu, oceniano jako zadowalający, mimo obecności różnorakich nieścisłości z tłumaczeniami amberowskimi. Doceniano, że redakcją komiksów zajmował się fan (Jacek Drewnowski). Mimo to według wielu Egmont zawiódł się na Sadze głównie z własnej winy, vide nieudane eksperymenty z GWK czy Uczniem Jedi.
Amber (2002-2004)
Mało kto mógł spodziewać się, że zastępstwo dla Egmontu pojawi się tak nagle - był to nikt inny jak Amber, wydawca książek, który zdecydował sprawdzić się również w przemyśle komiksowym. Na pierwszy ogień poszły historie związane z niedawnym Atakiem klonów, jak Jango Fett czy Zam Wesell. Później ukazały się też: Darth Maul czy obie części Ciemności. W latach 2002-2003 Amber opublikował adaptacje trylogii Thrawna, nieco później Boba Fett: Polowanie na Bar-Koodę (ta historia znalazła się również pod innym tytułem w jednym z numerów GWK), Związek czy Opowieści (zestaw dwóch opowiadań znanych z serii Tales). Po tym jednak nastąpił koniec.
Teoretycznie wszystko z komiksami Amberu było w porządku: twarda oprawa, kredowy papier, zgodne z książkowymi (bo tworzone przez Andrzeja Syrzyckiego), tłumaczenie i interesujący dobór historii. A mimo to po dwóch latach okazało się, że brakuje chętnych na nowe komiksy. Dlaczego? Odpowiedzią jest niezwykle wysoka cena, która odstraszała nawet najwierniejszych fanów. Wydawnictwo chyłkiem wycofało się z komiksów, wracając do tego, co wychodziło mu najlepiej i na czym doskonale się znało: na publikacji książek.
Mandragora (2005-2006)
Wydawało się już, że komiksy GW na polskim rynku najzwyczajniej w świecie nie mają racji bytu - w ciągu zaledwie kilku lat próby ich wydania podejmowały się trzy różne wydawnictwa i żadne z nich nie utrzymało się dłużej niż trzy lata. Większość fanów pogodziła się z takim stanem rzeczy. Nic nie wskazywało na to, że z szału towarzyszącego zbliżającej się premierze Zemsty Sithów skorzysta jakikolwiek wydawca.
Jednakże na początku 2005 roku dość dobrze znane na polskiej arenie komiksowej wrocławskie wydawnictwo Mandragora zapowiedziało start nowej serii: Obsesja. Już od jakiegoś czasu praktykowało ono przeniesienie amerykańskiego formatu zeszytowego na polski rynek i to samo miało stać się w przypadku Gwiezdnych wojen. Oznaczało to mniej więcej tyle, że Obsesja ukazała się w pięciu 24-stronicowych zeszytach po pięć złotych każdy. W międzyczasie wydawnictwo wypuściło również polską wersję 67. części serii Republic, zatytułowaną po prostu Republika, później przyszła również pora na numer 63. (Więzy krwi), dwuczęściową parodię pod tytułem Tag i Bink kopnęli w kalendarz i dwuczęściowego "Generała" Skywalkera. Sześć pierwszych zeszytów i pięć późniejszych wydano w dwóch wydaniach zbiorczych (były one pozbawione jakichkolwiek dodatków, składały się na nie jedynie sklejone zawartości wszystkich komiksów, poprzecinane stronami reklamowymi).
Mandragora nigdy oficjalnie nie poinformowała o rezygnacji z komiksów GW. Wprost przeciwnie, z początku zapewniała, że sprzedają się one bardzo dobrze, zapowiadała również kolejne serie. Z czasem jednak wydawnictwo popadło w coraz większe problemy finansowe. Po premierze drugiego wydania zbiorczego przez praktycznie cały 2006 rok informowała o problemach z porozumieniem się z Dark Horse Comics, zarzekając się jednak, że na pewno coś jeszcze zostanie wydane. Kiedy w roku kolejnym oficjalna strona Mandragory coraz częściej przestawała działać, a redakcja - odpowiadać na pytania czytelników, fani zrozumieli, że ze strony wrocławskiego wydawcy nie należy się już niczego spodziewać. Polityka przenoszenia formatu amerykańskiego nad Wisłę okazała się kompletnym niewypałem (warto zauważyć, że nie przyjął się on również w Europie Zachodniej).
Egmont (od 2008)
Niektórzy fani jeszcze w 2006 podejmowali inicjatywy, mające na celu znalezienie zastępstwa dla Mandragory. Należy wiedzieć, że mniej więcej w tym czasie w USA pojawiło się wiele nowych, obiecujących serii, zaczęto publikować wydania zbiorcze serii Republic. Wiele e-maili wysyłano również do Egmontu, prosząc go o powrót do uniwersum Sagi. Wszystkie odpowiedzi były jednak odmowne.
Z czasem zapomniano o sprawie i chociaż zbliżała się premiera kinowych Wojen klonów i serialu pod tym samym tytułem, nikt nie łudził się, że będzie to okazja do powrotu komiksów GW nad Wisłę. Dlatego wielkim zaskoczeniem był oficjalny komunikat, jaki Egmont opublikował w sierpnia 2008. Wstęp do niego brzmiał następująco: 26 września nastąpi polska premiera kinowa Wojen klonów - pełnometrażowej animacji komputerowej. Z tej okazji wydawnictwo Egmont Polska postanowiło powrócić do komiksowego uniwersum Gwiezdnych wojen. I to na szeroką skalę! Dalsza część wiadomości informowała o starcie we wrześniu nowego miesięcznika Star Wars Komiks i rozpoczęciu w październiku nowej, popularnej na Zachodzie, serii Dziedzictwo. Wśród fanów zapanowała euforia, choć niektórzy do całej sprawy podchodzili sceptycznie. Biorąc pod uwagę fakt, że zainteresowanie Mrocznym widmem i Atakiem klonów nie uchroniło Egmontu przed niską sprzedażą, zastanawiano się czy niszowa animacja będzie w stanie tego dokonać. Obawy te wydawała się potwierdzać podwyżka ceny magazynu o złotówkę do 5,90 PLN po czterech numerach.
Jednakże Egmont, dzięki nowej i bardziej otwartej na fanów polityce wydawania komiksów, utrzymuje się na rynku. Wydawnictwo jest zadowolone z wyników sprzedaży, co potwierdzają dalsze plany wydawnicze. Redaktorzy otworzyli się na prośby i sugestie fanów, a także wyszli im na przeciw. Przedstawiciele wydawnictwa, w tym redaktor Jacek Drewnowski, zaczęli pojawiać się na licznych konwentach fantastyki czy komiksów, a także na spotkaniach i imprezach organizowanych wyłącznie pod kątem Gwiezdnych wojen. Na serwisie społecznościowym Facebook powstał oficjalny kanał gwiezdnowojennych komiksów, poprzez który redaktorzy często kontaktują się z fanami, ujawniając planowane do wydania pozycje, czy prezentując zapowiedzi komiksów, które zaczęły także trafiać na serwisy fanowskie, z którymi Egmont podjął szerszą współpracę. Fani są w większości usatysfakcjonowani: chociaż niektóre historie zamieszczane w SWK padają obiektem krytyki, docenia się wyciągnięcie przez Egmont wniosków z porażki sprzed dekady: nie ma już dzielonych na kilka numerów opowiadań, tak samo jak i problemów z nabyciem archiwalnych wydań. Wydania albumowe również zbierają dobre noty. Chwali się tłumaczenie, które podzielone zostało nie między, jak dawniej, sztab ludzi słabo zaznajomionych z uniwersum, ale dwie doświadczone osoby.
Po sukcesie Dziedzictwa i miesięcznika, Egmont postanowił rozszerzyć swoją ofertę. W czerwcu 2009 roku pojawiło się wydanie specjalne, wydawane w formie kwartalnika w cenie 9,99 PLN. Wydania specjalne są dwukrotnie obszerniejsze od miesięcznika i prezentują dłuższe, zamknięte historie, zwykle krótkie serie komiksowe, lub opowieści z serii Republic i Empire, stanowiące fragmentaryczną całość. Ponadto w październiku tego samego roku ruszyła kolejna seria albumów, czyli Mroczne czasy, a w kwietniu następnego roku rozpoczęto publikację Rycerzy Starej Republiki. Każda z tych serii doczekała się odpowiedniego wstępu w miesięczniku, czy to w postaci krótkiego przewodnika, czyli komiksu będącego preludium głównej historii. W grudniu tego samego roku premierę miał nowy magazyn komiksowy Star Wars Komiks Extra, który ma większą objętość niż wydanie specjalne i zazwyczaj znajdują się w nim historie zajmujące w oryginale pięć lub sześć zeszytów. Również jest kwartalnikiem, w cenie 14,99 PLN.
Najbardziej znane twarze polskiego komiksu
- Arkadiusz Wróblewski - redaktor naczelny TM-Semic, człowiek odpowiedzialny za pojawienie się w Polsce komiksów GW.
- Katarzyna Rustecka - tłumaczka pierwszych komiksów z serii Gwiezdnych wojen, odpowiedzialna tylko za przekład Mrocznego Imperium i Mrocznego Imperium II.
- Jacek Drewnowski - redaktor naczelny działu zajmującego się tym tematem w Egmoncie, a także obydwu periodyków. To on odpowiada za notki redakcyjne do każdego z numerów tych magazynów. Zajmuje się również tłumaczeniem wydań albumowych i Star Wars Komiks Extra. Oprócz tego, jego dzieła to tłumaczenie Ataku klonów i historyjki Hoth.
- Maciej "Maciek" Drewnowski - jeden z egmontowskich tłumaczy GW. Poza licznymi albumami przetłumaczył wiele historii z GWK, w SWK dzieli się pracą z Jarosławem Grzędowiczem.
- Przemysław Wróbel - redaktor naczelny Mandragory, odpowiedzialny za przejęcie komiksów z Sagi przez to wydawnictwo.
- Jarosław "Orkanaugorze" Rybski - tłumacz Mandragory.
- Andrzej Syrzycki - znany głównie z licznych przekładów książek, jest to jedyny amberowski tłumacz, jaki zajmował się komiksami.
Ciekawostki
- Każdy kolejny wydawca rozpoczynał swój gwiezdnowojenny cykl wydawniczy, korzystając z premiery kinowej nowego obrazu związanego z Sagą. I tak:
- TM-Semic - 1997, premiera odświeżonej wersji Trylogii
- Egmont - 1999, premiera Mrocznego widma
- Amber - 2002, premiera Ataku klonów
- Mandragora - 2005, premiera Zemsty Sithów
- Egmont - 2008, premiera Wojen klonów
- Dwukrotnie wykorzystano w polskich wydaniach okładkę Tales Volume 1: raz przez Amber w Opowieściach, drugi raz przez Egmont w Star Wars Komiks 1/2008.
- Komiks Boba Fett: Bounty on Bar-Kooda został spolszczony dwukrotnie: raz przez Egmont pod tytułem Boba Fett: Nagroda za Bar-Koodę, drugi raz przez Amber jako Boba Fett: Polowanie na Bar-Koodę. Co ciekawe, żadne z tych wydawnictw nie opublikowało kolejnych części tej historii.
